Skip to content

Jak powstała bomba atomowa - Richard Rhodes - książka historyczna wyd. 2000

21,91 zł 82,58 zł
tezeusz.pl Zobacz w sklepie

Opis

Wielkie postacie naszego wieku - naukowcy, wojskowi i politycy - nabierają życia, gdy konfrontuje się je z brzemiennymi w skutki i straszliwymi decyzjami. Ta książka, traktując o najpoważniejszych problemach XX wieku, pomaga zrozumieć możliwości i pułapki przyszłego stulecia. Jak powstała bomba atomowa to epos godny Miltona. Ta historia nigdy nie została przedstawiona z równą elegancja i smakiem, tak szczegółowo i tak po prostu - językiem, który, wspaniale przybliża wielkie odkrycia naukowe i ich efekty. Wielkie postacie naszego wieku - naukowcy, wojskowi i politycy - nabierają życia, gdy konfrontuje się je z brzemiennymi w skutki i straszliwymi decyzjami. Ta książka, traktując o najpoważniejszych problemach XX wieku, pomaga zrozumieć możliwości i pułapki przyszłego stulecia. Prace nad bombą atomową prowadzone były nie tylko po to, żeby zakończyć wojnę i uczynić Stany Zjednoczone jeszcze bardziej znaczącym graczem na geopolitycznej mapie świata. Gdzieś w tle przejawiała się przecież nadzieja, że energia atomowa może być z powodzeniem użyta dla potrzeb cywilnych i ma przed sobą rewolucyjną przyszłość. Utrzymanie w sekrecie rozwijającej się nauki było wielkim wyzwaniem dla władz cywilnych i wojskowych. Obawiano się nie tylko komunistycznych szpiegów, ale przed wszystkim III Rzeszy – zakładano bowiem, że to właśnie Niemcy, jeśli wejdą w posiadanie amerykańskich sekretów, będą w stanie najszybciej zrobić z nich użytek. Częściowo działania związane z Projektem Manhattan obserwujemy z perspektywy naukowców Rzeszy, którzy więzieni byli w Wielkiej Brytanii i którzy – jak wynika z rozmów zarejestrowanych dzięki podsłuchom – do końca nie wierzyli, że Amerykanie będą w stanie zakończyć je powodzeniem. Cały Projekt jak i działania w jego ramach były bardzo ściśle zabezpieczone – nie tylko kontrwywiad, ale i wewnętrzna ochrona dbały skwapliwie o maksymalną poufność i tajność. Obowiązywały ściśle określone procedury, które miały przeciwdziałać wyciekowi informacji – podkreślano na przykład wagę tego, żeby rozmowy dotyczące zagadnień związanych z obowiązkami w pracy ograniczać w miarę możliwości do bezpośredniego przełożonego, zabroniono też działalności związków zawodowych. Bardzo szczegółowo sprawdzano pracowników – w tym ich podatność na szantaż. Coś, co uchodziło w pewnych kręgach za atmosferę skrajnej podejrzliwości czy wręcz paranoi – jak się okazywało, było ze wszech miar uzasadnione, bo komunistyczni agenci próbowali na różne sposoby infiltrować ośrodek. Zresztą, nawet sam Robert Oppenheimer, dyrektor Projektu, nie wszystkim wojskowym wydawał się wiarygodną i godną zaufania osobą – choćby dlatego, że jego żona była komunistką.